Historia Jaworzna. Kiedyś w mieście wszstko bylo drewniane [ZDJĘCIA]

Anna Zielonka
Budynki kopalni Jan Kanty były kiedyś drewniane jaworznickie muzeum
W Jaworznie i Szczakowej domy były drewniane. Po wielkim pożarze stawiano je w dużej odległości. Drewniane były też jaworznickie kopalnie.

Wielkim pożarem w 1874 roku zakończył się byt jaworznickiego dworu, czyli największej chałupy we wsi, która znajdowała się w miejscu dzisiejszej biblioteki w centrum miasta. Najpierw zajęło się świeżo zwiezione z pola zboże. Później ogień dosięgnął najbliższych zabudowań. Razem z dworem spłonęło wtedy ponad 400 budynków, a dach nad głową straciło ponad tysiąc osób. To był prawdziwy kataklizm dla mieszkańców wsi Jaworzno.

Co powstanie w miejscu po byłym szybie Kościuszko, w centrum Jaworzna?

Dlaczego doszło do pożaru o tak wielkich rozmiarach? Dwór, chałupy i budynki gospodarcze, które spłonęły w pożodze, były bowiem drewniane i pokryte strzechą.
- Na dodatek ich dachy schodziły się ze sobą. Budownictwo było zwarte, a obok siebie stało nawet po kilkadziesiąt domostw. Między nimi były wąskie przejścia, zwane do dziś przez niektórych jaworznian miedzuchami. Gdy w jednym z budynków wybuchł pożar, ogień bardzo szybko rozprzestrzeniał się też na inne zabudowania - mówi Bartłomiej Cieszyński z Muzeum Miasta Jaworzna. - Od tej pory jaworznianie zaczęli budować domostwa w pewnym oddaleniu od siebie. Stawiali też domy z kamienia - dodaje.

Kolejnym zabezpieczeniem przed pożarem było to, że jaworznianie budowali piwnice nie pod domami, ale w ogrodach lub na podwórkach. W razie, gdyby domostwo strawił ogień, mieszkańcy mogli znaleźć schronienie właśnie w tych podziemnych spiżarniach.

Zanim jednak doszło do pożaru, domy były przeważnie drewniane, choć drzewo nigdy na jaworznickich ziemiach nie było tanim budulcem. Drzew było mało, bo zostały wykarczowane pod górnictwo i w czasie, gdy na jaworznickim terenie działali poszukiwacze rud.

- Odbywały się nawet przetargi na drewno. Kto dał więcej za dwie uschłe sosny, wtedy drzewa należały do niego - mówi Bartłomiej Cieszyński. Domy budowano na planie kwadratu na niewielkiej podmurówce, zwykle o wymiarach pięć na pięć metrów. Okna były małe, nieliczne. Chaty składały się z jednej izby mieszkalnej i małej sionki, w której stawiano piec. W domach na planie prostokąta izby były nieco większe.

- Dopiero później chłopi dobudowywali kamienne chlewiki, drewniane obórki. Strzechy domów były kryte słomą. Tylko w bogatszych chałupach dachy kryto w całości świerkowym gontem - opowiada muzealnik.

To właśnie w najbogatszych chałupach były dwie izby, które leżały naprzeciwko siebie, a pomiędzy nimi biegła sień. Ale również tam nie było za wiele okien. Najjaśniej było w tzw. "białej izbie", czyli pokoju dziennym.

W Jaworznie dojdzie do zmian nazw przystanków

Domy bielono wapnem. Na zimę obkładano je mchem, drewnem, borowiną, zeschłymi liśćmi, aby w izbach panowało ciepło. Z początku chat nie zdobiono. Nieliczne ozdoby znajdziemy za to na domostwach w dzielnicy Ciężkowice.

- Drewniane zabudowania możemy napotkać jeszcze w wielu miejscach na terenie dzisiejszego Jaworzna, nie tylko w Ciężkowicach, ale też w Dąbrowie Narodowej, a nawet w samym centrum Jaworzna - mówi Bartłomiej Cieszyński.

Co charakterystyczne dla Jaworzna, chałupy otaczano kamienną obmurówką. Kamienie leżały na sobie bez żadnej zaprawy. Mur nie tylko oddzielał posesję od ziemi sąsiada, ale był przede wszystkim zaporą przed ogniem i budulcem na domy dla kolejnych pokoleń. - Dziś w Jaworznie możemy znaleźć wiele takich murków. Co roku jest ich jednak mniej. Liczne pozostałości znajdują się w centrum miasta. Jeśli np. przejdziemy się od Małego Rynku ulicą Obrońców Poczty Gdańskiej lub na ul. Waryńskiego, na pewno znajdziemy ślady kamiennych obmurówek - zapewnia Bartłomiej Cieszyński.

Drewniane były też zakłady przemysłowe, oprócz hut szkła. Z drewna budowano m.in. budynki tutejszych kopalń. Drewniane były na przykład zakłady górnicze Jacek Rudolf czy Piłsudski, ale i one zostały strawione prze ogień (w 1902 roku. Ostatnią drewnianą kopalnią była Jan Kanty. Z drewna zbudowano tam wieżę wyciągową i sortownię. - Zakład powstał w 1920 roku. Budynki były drewniane, bo na inny budulec nie było pieniędzy. Poza tym właściciele kopalni mylnie obliczyli, że wydobycie węgla potrwa nie więcej niż 20 lat. Tymczasem nawet dziś o tamtejsze tereny starają się nowoczesne firmy górnicze, bo złóż węgla jest dalej pod dostatkiem - mówi muzealnik.

Flesz - susza 50-lecia w Polce, oto zagrożone regiony

Wideo

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

xd

fajne jajo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3