W ramach sentymentalnej wycieczki do czasów, gdy internet i komputery dopiero wchodziły na dobre do Polski, zabierzemy was po kilku najważniejszych punktach, które pamiętać musi każdy, kto uciekał narciarzem przed yeti albo gapił się godzinami na kultowy już wygaszacz ekranu z labiryntem. Miłej podróży!


Hallo

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Smok Wawelski (gość)

Dla mnie sentymentalną podróżą byłyby czarne ekrany z migającym znakiem zachęty z MS-DOS 3. To były czasy.