Jaworzno: Centralny Obóz Pracy. Tam nadal mieszkają ludzie

W lesie na Podłężu szumi wiatr w koronach drzew, śpiewają ptaki, od czasu do czasu leśnym traktem przejedzie rowerzysta. Cisza spokój, idealne miejsce na spacery. 65. lat temu dokładnie w tym miejscu rozgrywały się sceny mrożące krew w żyłach. Do masowych grobów wrzucano ciała zamordowanych więźniów Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie na Osiedlu Stałym.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Problem z mieszkaniami

- Przyjeżdżam tu co roku, aby uczcić pamięć współwięźniów. Modlę się za ich dusze- mówi 85-letni dziś Włodzimierz Pajtasz z Przemyśla. - Gdy przyjeżdżam do Jaworzna wracają wspomnienia. Każdym fragmentem ciała odczuwam ten obóz, w którym żaden z nas nie miał łatwego życia. Tutaj straciłem wzrok - dodaje.

Napisał książkę o swoich losach, m.in. o pobycie w Jaworznie. Przez 50 lat zbierał dokumenty na ten temat. Publikacja nosi tytuł "Przemyśl. Wspomnienia przeszłości". Książka jest napisana w języku ukraińskim. W Jaworznie przebywała też jego siostra. Do obozu trafiła również mama Marii Dańko, pani Magdalena. Teraz ona po jej śmierci jeździ do Jaworzna, aby dać świadectwo pamięci i oddać cześć ofiarom.

- Tu nie chodzi o pretensje do kogokolwiek. Po prostu wspomnienia tamtego okresu tkwią w nas dalej. Jednoczymy się, aby nawzajem się wspierać - podkreśla pani Maria.

Jaworzno na Facebooku. Koniecznie dołącz do nas i bądź na bieżąco z tym co dzieje się w mieście!

A życie toczy się dalej
Tymczasem w budynkach poobozowych mieszkają ludzie, funkcjonują szkoły, przedszkola i Młodzieżowy Dom Kultury. Życie toczy się normalnym trybem. Ale mieszkańcy narzekają na to miejsce, bowiem nie chcą mieszkać tam, gdzie kiedyś byli mordowani ludzie. Taki przydział na lokal dostali jednak od gminy. Nie mają więc wyjścia.

- W Oświęcimiu muzeum istnieje i na miejscu ob
∨ Czytaj dalej

ozu nikt nie mieszka. U nas tego nie ma - narzekają. Dlaczego tak się nie stało w Jaworznie? Przemysław Dudzik, dyrektor Muzeum Miasta Jaworzna, stwierdza, że takie pytania należałoby zadać rządzącym z okresu PRL-u.

-Dziś możemy się tylko domyślać przyczyn. Ówczesne władze słusznie podejrzewały, że istnienie COP-u, a potem obozu dla młodocianych więźniów politycznych raczej chwały im nie przyniesie, zwłaszcza że sądy, które te wyroki ogłaszały miały fatalną reputację - komentuje Dudzik. - Należało wiec ślady po istnieniu obozu rozproszyć i zatrzeć. Tak też się stało z archiwami obozowymi. Co do zachowanej infrastruktury, naturalne było przekształcenie warsztatów w państwowe firmy, np. prefabrykacja, stolarnia czy pralnia itd., które wcześniej wykorzystywały więźniów tych obozów - dodaje.

Nikt nie zapomniał
Bloki na Osiedlu Stałym pomogły miastu w częściowym rozwiązaniu problemów mieszkaniowych.
- Oczywiste jest to, że w PRL-u nie było szans na utworzenie takiego muzeum jak w Oświęcimiu, bo było to sprzeczne z ówczesną linią polityki zsowietyzowanego państwa - kontynuuje kustosz muzeum. - Tych kilkadziesiąt lat spowodowało, że pamięć o obozie zatarła się. Poza tym mieszkańcy Jaworzna mieli zgoła odmienne zdanie, co do charakteru tej swoistej jednostki penitencjarnej.

Jaworznianie byli przekonani, bowiem tak ich informowano, że w obozie zamykano przestępców. Wymiar polityczny i niepodległościowy to dopiero lata 90. XX wieku - dodaje. Przez lata nikt nie zgłaszał potrzeby utworzenia muzeum. Dzisiaj o tragicznych wydarzeniach przypomina izba pamięci w Szkole Podstawowej nr 5, fragment stałej wystawy w Muzeum Miasta Jaworzna i uroczystości rocznicowe.

- To zapewne o wiele za mało, niemniej w żaden sposób nie można powiedzieć, że zapomniano o dziesiątkach tysięcy ludzi, którzy w tych totalitarnych obozach się znalazły - dodaje. Twierdzi, że obóz w Jaworznie może być jedynym takim miejscem na świecie, gdzie dwa najokrutniejsze totalitaryzmy XX wieku, zupełnie różne kulturowo, spotkały się na tym samym poziomie okrucieństwa i wynaturzenia, czyniąc takie samo zło innym.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię